PROM HERAKLION ATENY PIREUS
POCZĄTEK REJSU
Wstaliśmy wcześnie rano i zamówiliśmy taksówkę do portu w Heraklionie. Miasto dopiero budziło się do życia, a my już staliśmy na pokładzie promu, rozglądając się po jego wnętrzu. Statek okazał się duży i dobrze wyposażony kilka restauracji, sklepy z ubraniami i drobnymi produktami, a także wiele miejsc siedzących, idealnych na długą podróż. Z kawą w ręku czekaliśmy na moment, w którym prom MINOAN odbije od brzegu.

W DRODZE DO PIREOS
Gdy tylko prom ruszył, wyszliśmy na zewnętrzny pokład, żeby zobaczyć morze. Rejs miał trwać około dziewięciu godzin, więc od razu poczuliśmy, że czeka nas długa, spokojna podróż. To był nasz pierwszy raz na tak dużym promie, dlatego wszystko wydawało nam się nowe i ciekawe. Wnętrze statku przypominało ekskluzywny 5 gwiazdkowy hotel , czyste, z obsługą ubraną bardzo elegancko. Niektórzy pasażerowie mieli wykupione kajuty, co było wygodnym rozwiązaniem na tak długi rejs, ale my chcieliśmy jak najwięcej czasu spędzić na pokładzie, patrząc na morze.
NIEZWYKŁE WIDOKI
A morze tego dnia było wyjątkowe spokojne, błyszczące, jakby nieskończone. Słońce odbijało się od fal, tworząc na powierzchni jasne, migoczące plamy. Wiało, ale jednocześnie było ciepło i słonecznie, co nadawało całej podróży wakacyjny klimat. Wypatrywaliśmy ryb. Ku naszemu zdziwieniu było ich bardzo dużo. Niektóre nawet bardzo duże ok 2 metrów wyskakiwały nad powierzchnie wody. Robiąc w powietrzu niesamowite piruety. Jarek żałował, że nie zabrał wędki. Następnym razem będziemy mieli je ze sobą. Mimo to samo patrzenie na wodę działało hipnotyzująco.
W pewnym momencie postanowiliśmy zwiedzić pozostałe piętra promu. Na drugim poziomie znajdował się basen, choć prowadziło do niego kilka krętych przejść. Na najwyższym piętrze był punkt widokowy, przypominający platformę startową dla helikopterów. Tam wiało najmocniej do tego stopnia, że mieliśmy wrażenie, że zaraz nas przewieje. Zrobiliśmy kilka zdjęć i szybko zeszliśmy na dół.
Rejs pomimo, że był długi mijał bardzo szybko. Co kilka godzin sprawdzaliśmy, ile jeszcze zostało do Pireusu, a czas mijał nam na obserwowaniu morza i odkrywaniu kolejnych zakamarków statku.

Po drodze prom zatrzymał się na wyspie Milos. Wsiadali tam zarówno turyści, jak i miejscowi, a my obserwowaliśmy ruch na nabrzeżu. Gdy odpływaliśmy, mijaliśmy statki towarowe i turystyczne, a woda przy brzegu miała intensywny turkusowy kolor. Czas mijał szybko rozmawialiśmy o tym, co zrobimy po dopłynięciu do Aten, do portu w Pireusie.
Gdy statek w końcu przybił do brzegu, tłum ludzi ruszył w stronę wyjścia. My również zeszliśmy na ląd i udaliśmy się do kolejnego hotelu Ikaros. Nie był to hotel najwyższej klasy, ale na jedną noc w zupełności wystarczył.
NOC W PIREOS
Wieczorem poszliśmy coś zjeść na główną ulicę Sotiros Dios. Było tam sporo ludzi, a w pewnym momencie wydawało nam się, że widzimy Premiera Polski Donalda Tuska z małżonką oraz Prezydenta Erdoğana. Trudno było to potwierdzić, ale scena była na tyle zaskakująca, że zapadła nam w pamięć.
Po kolacji wróciliśmy do hotelu, zmęczeni długim rejsem i pełni wrażeń z całego dnia.
























