KAWALA DZIEŃ DRUGI
ZWIEDZANIE ZAKAMARKÓW KAWALI
Następny dzień zaczęliśmy wcześnie rano. Na początku udaliśmy się na dworzec w Kawali aby sprawdzić rozkłady jazdy do Stambułu. Autobus miał być o 21:30. Do tego czasu zajęliśmy się zwiedzaniem miasta.
Na początku poszliśmy w stronę Akweduktu Kamares który wyglądał imponująco. Za nim można było wejść w inną uliczkę która prowadziła do morza. Można było mijać koty które były przyjaźnie nastawione do ludzi.
Zrobiliśmy sobie szybki spacer po górzystych uliczkach Kawali. W międzyczasie można było podziwiać panoramę na Morze Egejskie.

Teren był bardzo rozbudowany od kamiennych dróżek aż po schody prowadzące do góry lub w dół. Zrobiliśmy sobie małą przerwę przy drzewie pomarańczowym. W Internecie pisało że są niejadalne tylko ozdobne. My jako turyści ich spróbowaliśmy. Jarkowi bardzo smakowały. Nieopodal był też pies który jadł z Jarkiem pomarańcze. Robiąc rekonesans po okolicy. Zdaliśmy sobie sprawę że dużo pracy kosztowało zbudowanie miasta na takim terenie. Po obchodzie wróciliśmy do skweru Kapnergati.


SPRÓBOWANIE LOKALNYCH POTRAW
Obok portu poszliśmy do restauracji w której zajedliśmy Grecką zawiesistą zupę mięsną. Danie było bardzo nietypowe ale znakomite w smaku. Było to dla nas nowe doświadczenie kulinarne. Obok mięsa wzięliśmy też frytki oraz sałatkę z pomidorów koktajlowych.

Nieopodal gdzieś było wesele. Na które szli miejscowi W tradycyjnych strojach Greckich. Gdy zbliżał się czas odjazdu autokaru zbliżyliśmy się do dworca. Ostatnie kilka godzin spędziliśmy czekając na autobus do Stambułu.
NIEFORTUNNY PRZYPADEK
Który miał być o 21:30 a nie było go w ogóle. Przewoźnik to firma zaczynająca się na literę a… Jarek powiedział że jeb. ich pies.
Rano zamiast do Stambułu wsiedliśmy do Salonik o 6 rano.

























