Następnego dnia udaliśmy się na uliczki Taksim w poszukiwaniu nowego miejsca do spania. Trafiliśmy na hotel Taksim Stella Suites.
Hotel był mały i przyjemny. Pracowali tam ludzie z Iranu. Spytaliśmy się o miejsce i pokazanie pokoju.
Musieliśmy poczekać około 20 minut ponieważ pokój nie był jeszcze gotowy.
Spotkaliśmy dziewczynę która mówiła po angielsku. Była turystką z Chin ale pochodziła z Iranu. Tak właśnie dogadaliśmy się przy wynajmie pokoju. Porozmawialiśmy się i zrobiliśmy wspólne zdjęcie. Mówiła że w razie pytań można do niej przyjść.
Przy oczekiwaniu podali nam turecką kawę. Była podana w porcelanowych kubkach. Smakowa intensywniej niż zwykła kawa.
Gdy pokój był gotowy weszliśmy do niego. Mieliśmy piękne wydoki na plac Taksim a przy nim meczet Taksim Camii Kultur Sanat Merkezi. Czasami słyszeliśmy mule które wzywały na modlitwę.
Po rozpakowaniu się postanowiliśmy się udać na wycieczkę po Stambule.
Pogoda była idealna na piesze zwiedzenie.
Z placu Taksim szyliśmy ulicą Siraselviler, Kemeralti. Aż dotarliśmy do mostu Galata.
Jest to bardzo ruchliwy most z 6 pasami dla samochodów. W środku pas dla metra.
Z boku było miejsce dla przechodniów i turystów. Ogromne na nas wrażenie zrobił ten most. Było mnóstwo ludzi którzy spacerowali. Można było spoglądać na rzekę złoty róg. A na moście wiele wędkarzy łowiło ryby. Jakie ryby można złowić?
Makrele, sardynki,Bogue a czasami Okonia.
Po wyjściu z mostu był bardzo duży ruch pieszy. Pod mostem można było wejść na duży targ z restauracjami, bazarem.
W kierunku wyjścia był Meczet Yeni Camii który również zachwycał architekturą.
Dotarliśmy do ulicy Arpacilar wokół niej było dużo kuchni tureckiej. Oraz w ulicy Hudavendigar było wiele hotelów i sklepików.
W tym miejscu znajduje się duży park Gulhane w którym spędzają czas miejscowi z dziećmi.
Naszym celem było udanie się do Hagia Sofia.
Gdy już tam się znaleźliśmy postanowiliśmy wejść.
Aby wejść do meczetu kobieta musi zasłonić włosy chustą. Dają na wejściu. Oraz zasłonić ciało.
Mężczyźni i kobiety muszą zdjąć buty.
W meczecie grała przyśpiewka modlitewna. Znajdował się zimny puchaty dywan który po spacerze dawał ulgę w stopach.
Po wyjściu udaliśmy się w stronę morza. Przy uliczce zobaczyliśmy kebaba w którym zjedliśmy. Obsługujący nas człowiek był ciekawy skąd jesteśmy a gdy usłyszał Polska to powiedział LEWANDOWSKI!
Dalej udaliśmy się na bazar turecki.
Można było tam kupić naprawdę wszystko od walizek po ubrania. Chusty, buty, kosmetyki, biżuteria.
Postanowiliśmy wrócić mostem Halic.
Był to most zwykły razem z metrem na górze. Pod spodem nie było restauracji. Ale miało się świetny widok na rzekę gdzie również przepływały promy.
Siedliśmy na chwilę odpoczynku koło mostu w skwerze.
Następnie szliśmy ulicą ku placu Taksim. Natknęliśmy się na ulicę sofyyalli. Na której posiedzieliśmy trochę aby obserwować zabytki i ludzi.
Gdy już odpoczęliśmy postanowiliśmy prosto wracać na plac Taksim. Droga była bardzo pod górę. Miasto położone na siedmiu wzgórzach. Podczas spacerów bardzo to czuć.
Udaliśmy się na koniec dnia do marketu, wzięliśmy chałwę,czekoladę.
Gdy wróciliśmy patrzyliśmy na świetny widok z okna jedząc chałwę.
Położyliśmy się spać czekając na kolejny dzień w Stambule.
























