Po udanym wyspaniu się postanowiliśmy dalej eksplorować Stambuł.
Po wyjściu z hotelu pogoda nie była najlepsza. Mocno wiało ale jak się założyło bluzę nie było to już odczuwalne.
Udaliśmy się do meczetu Camii Kultur. Były takie same zasady jak w Hagia Sofia. Byli też policjanci którzy przyszli na chwilę modlitwy oddając pokłony.
Ruszyliśmy znowu na pieszą wycieczkę.
Tym razem do stadionu Tupras.
Przed spacerem zjedliśmy w uliczce głównej ulicy İstiklal Caddesi.
Następnie udaliśmy się w marsz. Przechodziliśmy przez ulicę Inonu skręcając na ulicę bliżej morza.
Stadion był ciekawy. Weszliśmy w promenadę która kierowała do pałacu Dolmabahce oraz do mostu Bosforu.
Na trasie nadmorskiej było niewiele ludzi ale to przez pogodę. Można było zaobserwować wielki ekskluzywny prom. Był naprawdę ogromny.
Po wyjściu szliśmy ruchomą ulicą prowadzącą na Deptak Sair Leyla.
Tam udaliśmy się na chwilowy spoczynek.
Po odpoczynku ruszyliśmy w stronę mostu. Droga mijała różnie mało ciekawie a niekiedy bardziej.
W końcu upragniony most. Pod mostem było miejsce turystyczne razem z restauracjami, sklepikami.
Oraz wieloma budkami z książkami.
Przy morzu znajdował się meczet Ortaköy.
Poobserwowaliśmy morze i udaliśmy się w drogę powrotną.
Wracaliśmy inną drogą, bardziej dłuższą niż poprzednią. Trasa zajęła nam półtora godziny.
Od meczetu poszliśmy w stronę parku Yildiz a następnie w górę. Mijaliśmy ulicę Faith Sultan który był kolejnym deptakiem. Niekiedy przejeżdżały samochody.
Gdy było już późno wracaliśmy centralnie do placu. Przez góry z Górki na pazurki.
Przez dzielnicę Bomonti,Nisantasi.
Po długim dniu udaliśmy się do supermarketu wzięliśmy do było nas potrzebne. Ustaliśmy plan powrotny do Polski przez Sofie oraz udaliśmy się w sen.
























