ATENY
DZIEŃ NA KTÓRY CZEKALIŚMY
Dzień wizyty w Atenach wreszcie nadszedł. Od samego rana towarzyszyło nam podekscytowanie w końcu mieliśmy zobaczyć stolicę Grecji, miasto, o którym uczy się w szkole, ogląda w filmach i czyta w przewodnikach. Po spokojnym śniadaniu ruszyliśmy w drogę.
Do metra wsiedliśmy tuż obok hotelu. Siedem przystanków dzieliło nas od centrum, choć przez drobne przeoczenie wysiedliśmy o jeden za późno. Nie przeszkadzało nam to jednak spacer pozwolił poczuć rytm miasta. Mijaliśmy żółte taksówki, charakterystyczne dla Aten, oraz mieszkańców spieszących się w swoich codziennych sprawach. Z oddali było widać Partenon, jakby przypominając, że w tym mieście historia jest zawsze na wyciągnięcie ręki.
Pogoda dopisywała to właśnie w Atenach było najcieplej 26 stopni podczas całej podróży. Po drodze kupiłam magnes na pamiątkę, a po dłuższym spacerze zatrzymaliśmy się na chwilę, by napić się wody i odnaleźć nasz hotel Rooster Suites. Niedziela okazała się dniem pełnym ruchu ulice tętniły życiem, a atmosfera była wyjątkowo energiczna.
PLAC MONASTIRAKI PEŁEN EMOCJI
W końcu dotarliśmy na słynny plac Monastiraki. To miejsce, w którym spotykają się turyści i mieszkańcy, a historia miesza się z codziennością. W centrum placu stoi dawny meczet Tzistarakis, dziś pełniący funkcję muzeum. Wokół bazary, pchle targi, stragany i sklepy, które tworzą niepowtarzalny klimat.
Z placu rozciągał się jeden z najpiękniejszych widoków na Akropol. W tle grała muzyka, ludzie tańczyli, a koty jak to w Grecji przechadzały się między stolikami i straganami, jakby były pełnoprawnymi gospodarzami tego miejsca.
Spacerując ulicą Ifestou, prowadzącą w stronę Agory Rzymskiej, mijaliśmy kolejne sklepy z ubraniami, kapeluszami, greckimi koszulami, sukienkami i sandałami. Pomyślałam wtedy, że ktoś przyjeżdżający tu na dłużej mógłby zabrać pusty plecak i wypełnić go po brzegi na tych bazarach.
KRÓTKI ODPOCZYNEK
Po intensywnym zwiedzaniu postanowiliśmy wrócić do hotelu, zostawić zakupy i ruszyć na kolejny spacer po Atenach. Miasto wciągało nas coraz bardziej swoją energią, historią i atmosferą, której nie da się pomylić z żadnym innym miejscem.
Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej, tym razem w stronę kolejnej Agory Ateńskiej, położonej tuż pod Partenonem. To miejsce, które niegdyś było sercem życia publicznego centrum handlu, polityki i filozofii. Z jej terenu rozciągał się widok na świątynię Hefajstosa, jedną z najlepiej zachowanych budowli antycznych w Grecji.
Wkrótce dotarliśmy do słynnej promenady Dionysiou Areopagitou. To jedna z najpiękniejszych ulic Aten szeroka, wybrukowana, otoczona zielenią i pełna spacerowiczów. Po obu stronach znajdowały się restauracje, sklepy z pamiątkami oraz małe stragany, na których unosił się zapach ciepłej kukurydzy i wina.
Przy parku Jacqueline de Romilly natknęliśmy się na wystawę obrazów lokalnych artystów. Niektórzy z nich oferowali portrety malowane na miejscu można było usiąść, pozować i zabrać ze sobą wyjątkową pamiątkę. Im dalej szliśmy, tym piękniejsza panorama rozciągała się przed nami. W powietrzu czuć było już początek lata, a słońce podkreślało kolory miasta.
Wspinając się pod górę, zauważyliśmy karetkę i policję wyglądało to tak, jakby służby szykowały się do jakiejś akcji oraz zaczeły intesywnie oddawać sygnał.
AREOPAG HISTORYCZNA SKAŁA
Po chwili dotarliśmy do Areopagu, słynnej skały, na której w starożytności obradowała rada miasta. Po kamiennych schodach można było wejść na sam szczyt skały i zrobić zdjęcia. Widok był jeszcze piękniejszy niż z promenady. Panorama Aten rozciągała się aż po horyzont.
Trzeba było jednak uważać skały były śliskie i łatwo było się poślizgnąć. Z góry widać było urocze greckie domki z czerwonymi dachami, które tworzyły malowniczą mozaikę Akropolu.
PARTENON IKONA GRECJI
W końcu postanowiliśmy stawić czoła samemu Partenonowi. Po drodze zdarzyło się kilka napiętych sytuacji, ale nic nie powstrzymało nas przed wejściem na wzgórze. Bilety kupiliśmy przy bramie wejściowej i ruszyliśmy w górę.
Po chwili naszym oczom ukazał się Odeon Heroda Attyka starożytny teatr. Następnie wspięliśmy się jeszcze wyżej, po kamiennych schodach prowadzących prosto do Partenonu.
I wtedy go zobaczyliśmy. Monumentalny, majestatyczny, dokładnie taki, jak na zdjęciach i w filmach a jednocześnie o wiele bardziej imponujący na żywo. Jego kolumny, mimo upływu wieków, wciąż robiły ogromne wrażenie.
Po wizycie na Akropolu skierowaliśmy się w stronę Plaki najstarszej i najbardziej klimatycznej dzielnicy Aten. Plaka dzieli się na dwie części Ano Plaka, czyli górną, oraz Kato Plaka dolną. Obie mają swój urok, ale razem tworzą miejsce, które trudno pomylić z jakimkolwiek innym. Wąskie uliczki, białe domki, kawiarenki, tawerny i oczywiście koty to wszystko sprawia, że Plaka jest jak małe miasteczko w samym centrum wielkiego miasta.
Od strony Plaki mogliśmy podziwiać Agorę Ateńską. W samym jej środku, jakby na potwierdzenie greckiej tradycji, wygrzewał się kot zupełnie niewzruszony obecnością turystów. Dalej ruszyliśmy drugą stroną ulicy Ifestou, która znów zaskoczyła nas liczbą sklepików i straganów.
Po przejściu przez wąską uliczkę naszym oczom ukazała się brama Łuk Hadriana. Tuż obok niej wznosiła się Świątynia Zeusa. To jedno z tych miejsc, gdzie człowiek naprawdę czuje, jak blisko ma do starożytności.
W końcu dotarliśmy do centrum Plaki dużego placu, nad którym góruje Katedra Najświętszej Maryi Panny. To właśnie ona stanowi serce tej dzielnicy. Wokół niej toczy się codzienne życie. Ludzie siadają w kawiarniach, rozmawiają, spacerują, a dzieci bawią się w cieniu drzew.
KU ODPOCZYNKU
Postanowiliśmy pójść dalej, tym razem w stronę ulicy Ermou jednej z głównych arterii handlowych Aten. I właśnie tam wydawało nam się, że zobaczyliśmy Otto Rehhagela oraz Giorgosa Karagounisa, legendy greckiego futbolu, w towarzystwie czterech atrakcyjnych, młodych kobiet rozmawiających po rosyjsku. Być może to tylko złudzenie, ale w Atenach takie niespodzianki wydają się całkiem możliwe.
Po długim, intensywnym dniu usiedliśmy w jednej z restauracji, by odpocząć i nacieszyć się widokami. Otaczały nas światła miasta, zapach greckiej kuchni i gwar rozmów, który powoli przechodził w wieczorny spokój.
Dzień minął niezwykle intensywnie i pełen wrażeń. Z niecierpliwością czekaliśmy na kolejny. Ateny miały nam jeszcze wiele do pokazania.
























