Blog wpisy
PODRÓŻ TURCJA BUŁGARIA - SOFIA 28-29.04
PODRÓŻ TURCJA STAMBUŁ 27.04
PODRÓŻ TURCJA -STAMBUŁ 26.04
PODRÓŻ TURCJA STAMBUŁ 25.04
PODRÓŻ GRECJA SALONIKI 24.04
PODRÓŻ GRECJA KAWALA 23.04
PODRÓŻ GRECJA KAWALA 22.04
PODRÓŻ GRECJA ATENY 21.04
PODRÓŻ GRECJA ATENY 20.04
PROM ATENY PIREUS GRECJA 19.04
PODRÓŻ GRECJA HERAKLION 18.04.2026
PODRÓŻ GRECJA TURCJA BUŁGARIA (KRETA CHANIA 17.04.2026)
WSTĘP DO PODRÓŻY GRECJA TURCJA BUŁGARIA
ORZEŁ1


ORZEŁ 4

ORZEŁ PIASTOWSKI PRZEMYSŁAWA II



MIESZKO I KRÓL POLSKI

BOLESŁAW CHROBRY KRÓL POLSKI

KAZIMIERZ ODNOWICIEL

BOLESŁAW KRZYWOUSTY KRÓL POLSKI

WŁADYSŁAW ŁOKIETEK KRÓL POLSKI

KAZIMIERZ WIELKI KRÓL POLSKI

WŁADYSŁAW JAGIEŁŁO KRÓL POLSKI

KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK KRÓL POLSKI

ZYGMUNT AUGUST KRÓL POLSKI

JAN III SOBIESKI KRÓL POLSKI

STEFAN BATORY KROL POLSKI

ZYGMUNT III WAZA KROL POLSKI

AUGUST II MOCNY KRÓL POLSKI

STANISŁAW AUGUST PONIATOWSKI KRÓL POLSKI

WAWEL ZAMEK KROLEWSKI

ZAMEK KRÓLEWSKI W WARSZAWIE

CZĘSTOCHOWA KATEDRA JASNOGÓRSKA

KAWALA DZIEŃ DRUGI
ZWIEDZANIE ZAKAMARKÓW KAWALI
Następny dzień zaczęliśmy wcześnie rano. Na początku udaliśmy się na dworzec w Kawali aby sprawdzić rozkłady jazdy do Stambułu. Autobus miał być o 21:30. Do tego czasu zajęliśmy się zwiedzaniem miasta.
Na początku poszliśmy w stronę Akweduktu Kamares który wyglądał imponująco. Za nim można było wejść w inną uliczkę która prowadziła do morza. Można było mijać koty które były przyjaźnie nastawione do ludzi.
Zrobiliśmy sobie szybki spacer po górzystych uliczkach Kawali. W międzyczasie można było podziwiać panoramę na Morze Egejskie.

Teren był bardzo rozbudowany od kamiennych dróżek aż po schody prowadzące do góry lub w dół. Zrobiliśmy sobie małą przerwę przy drzewie pomarańczowym. W Internecie pisało że są niejadalne tylko ozdobne. My jako turyści ich spróbowaliśmy. Jarkowi bardzo smakowały. Nieopodal był też pies który jadł z Jarkiem pomarańcze. Robiąc rekonesans po okolicy. Zdaliśmy sobie sprawę że dużo pracy kosztowało zbudowanie miasta na takim terenie. Po obchodzie wróciliśmy do skweru Kapnergati.


SPRÓBOWANIE LOKALNYCH POTRAW
Obok portu poszliśmy do restauracji w której zajedliśmy Grecką zawiesistą zupę mięsną. Danie było bardzo nietypowe ale znakomite w smaku. Było to dla nas nowe doświadczenie kulinarne. Obok mięsa wzięliśmy też frytki oraz sałatkę z pomidorów koktajlowych.

Nieopodal gdzieś było wesele. Na które szli miejscowi W tradycyjnych strojach Greckich. Gdy zbliżał się czas odjazdu autokaru zbliżyliśmy się do dworca. Ostatnie kilka godzin spędziliśmy czekając na autobus do Stambułu.
NIEFORTUNNY PRZYPADEK
Który miał być o 21:30 a nie było go w ogóle. Przewoźnik to firma zaczynająca się na literę a… Jarek powiedział że jeb. ich pies.
Rano zamiast do Stambułu wsiedliśmy do Salonik o 6 rano.

Czas wyjazdu. Z dnia na dzień wykupiliśmy loty na Grecką wyspę Kretę do miejscowości Chania. Próbując wykupić je najpierw na porównywarkach cenowych. Niestety nie udało nam się znaleźć lotu ale znaleźliśmy na WizzAir. Wykupiliśmy lot na 5 rano. Zaczęliśmy się pakować w plecaki wzięliśmy rzeczy które są nam potrzebne.Aby lepiej się czuć przespaliśmy się z 3 godziny. Po wstaniu szybki reset lekkie dopakowanie się i ruszyliśmy do taksówki na lotnisko Chopina w Warszawie. Na lotnisku przeszliśmy odprawę a następnie czekaliśmy na lot popijając kawę.
Gdy naszedł czas lotu usiedliśmy na miejscach nie przydzielonych obok siebie ale udało się z czasem siąść blisko.W połowie lotu delektowaliśmy się piwem kupionym w gastronomii i wertowaliśmy przewodniki o Grecji
Widzieliśmy ładne widoki przez okno a w szczególności góry i morze i chmury .
Lot trwał około 3 godzin które nie były odczuwalne. Po wylądowaniu wyszliśmy z lotniska i zobaczyliśmy co nas czeka. Właściwie nie mieliśmy planu ale plan sam się pisał. Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy sie rozgladać po okolicy. Agata zastanawiała się czym płacić karta czy gotówka a jeśli taksówka to czy karta czy gotówka. Pomyśleliśmy że warto mieć gotówkę więc poszliśmy z powrotem aby znaleźć kantor lub bankomat. Walutą w Grecji jest euro więc w to się zaopatrzyliśmy.
Wyszliśmy aby poszukać taksówki i pojechać do centrum Chani na główną ulicę Chalidon. Przejazd taksówką upłynął bardzo miło. Podczas jazdy widzieliśmy różnorodne krajobrazy charakterystyczne dla wysp greckich. Droga która była całkowicie inna niż w Europie oraz skały, roślinność, pagórki. Było to miejsce w którym czuję się również klimat wakacyjny. Po wyjściu z taksówki zabaczyliśmy główną ulicę pełną ludzi i sklepów z ubraniami, biżuterią, słodyczami, pamiątkami. Widać było też dużą ilość restauracji greckich w których było można dobrze zjeść i wypić.. Z zaciekawieniem przeszliśmy się po ulicy patrząc na otaczającą nasz różnorodność. Szliśmy z plecakami aby znaleźć hotel do przenocowania. Pod koniec głównej ulicy zobaczyliśmy port bez statków. Było to morze bez barierek które bardzo falowało. Turyści oraz miejscowi którzy chodzili obok wody mogli zostać ochlapani przez przypadek wzburzonym morzem Kreteńskim które jest częścią Morza Śródziemnego. Pogoda bardzo dopisywała w kwietniu można było zauważyć temperaturę nawet do 23 stopni. Po przejściu pewnej trasy zabookowalismy hotel znajdujący się kilometr od głównej ulicy. Hotel Kumba in Nea Chora był idealny na nocleg w tej miejscowości. Był blisko morza co było plusem. Sprawdziliśmy wytrzymałość łóżka (było mocne)i udaliśmy się w stronę morza. Gdy zobaczyliśmy morze trzeba było się w nim wykąpać.
Ja zbierałam kamienie a Jarek wskoczył do morza aby sprawdzić jak jest. Morze okazało się kamieniste oraz dosyć chłodne. W pewnym momencie zaczął również padać deszcz. Miejsce w którym byliśmy nie było plaża piaszczystą a kamienistą. Miejsce nazywało się Koum Kapi. W sam raz na lekkie zanurzenie się ale nie na pływanie. Wokół miejsca było bardzo pięknie. Widać było jak fale morza zbijają się o kamienie a deszcz dodawał uroku. Udaliśmy się dalej z drugiej strony portu weneckiego. Mieliśmy ochotę coś zjeść ale również zwiedzić greckie uliczki po których oprócz ludzi przechadzały się koty. Weszliśmy w pewną małą uliczkę na której były restauracje oraz sklepy z pamiątkami. Greckie uliczki były małe kolorowe oraz było dużo schodków. Koty były bardzo miłe i dawały się głaskać. Gdy zeszliśmy dalej zauważaliśmy restaurację i w jednej z nich siedliśmy. Zamówiliśmy baranie żeberka razem z frytkami oraz piwem. Mieliśmy widok na plac na którym chodzili różni ludzie w tym pewna kobieta chyba cyganka która do nas podeszła aby wręczyć kwiatka oraz nawiązać przyjacielskie stosunki zachęcając nas do dalszych zakupów
Po wyjściu z restauracji postanowiliśmy dalej pochodzić zwiedzić i zapoznać się z urokami miasta.

